Ile trzeba mieć, żeby zacząć grać na giełdzie?

Panuje dość powszechna opinia, że do gry na giełdzie potrzebne są jeśli nie setki to przynajmniej tysiące złotych – najlepiej grube tysiące. Niestety najczęściej piszą tak ludzie którzy albo w ogóle nie grają, a jedynie obserwują i komentują gdzie popadnie (patrz komentarze na PB.pl) lub tacy, którzy już się dorobili (ciężką pracą etc) i dopiero teraz mając już duże pieniądze starają się je pomnożyć za pomocą Giełdy Papierów Wartościowych.

O ile tych pierwszych łatwo rozpoznać (kto grający na kontraktach terminowych zarabia tylko, gdy indeksy rosną, a kiedy spadają krzyczy, że giełda to szulernia? [1]) o tyle druga grupa to często ludzie mający wiedzę o gospodarce i ekonomii znacznie przekraczającą średnią krajową (co o dziwo nie jest trudnym wyczynem) i potrafiący poprawnie przewidzieć i przeanalizować aktualną sytuację na rynku [2].


Mimo wszystko, panowie (i często panie) z drugiej grupy, którzy w wielu wypadkach zarabiają (jako przedsiębiorcy lub managerowie) kilka lub nawet kilkanaście tysięcy złotych kwotę od której warto zacząć grę na giełdzie podają w bardzo subiektywny sposób. Kto bowiem chciałby po jednym dniu grania zarobić 150 zł kiedy w tym samym czasie na etacie zarobi 200 czy 300 zł więcej?

Jaka jest dolna granica od której można zacząć?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie odpowiem najpierw na pytanie z poprzedniego akapitu. Otóż 150 zł po jednym dniu grania na giełdzie zarobić będzie chciał każdy, kto zainwestował tylko 1 lub 2 tysiące złotych. Dla takiej osoby zysk ten będzie rzędu (kolejno) 15 i 7,5 procent a to bardzo dużo.

Jedynym sensownym czynnikiem decydującym o minimalnej kwocie inwestycji jest prowizja biura maklerskiego. Jest to moim zdaniem nie tylko jedyny, ale i niepodważalny czynnik, który w dodatku można w bardzo prosty sposób poprzeć prostym równaniem matematycznym.

Kwota_Minimalna = ((prowizja_minimalna*2)*100)/(procent_prowizji*2)

Zanim wyjaśnię ten z pozoru zawiły wzór wytłumaczę dla czego najważniejszym czynnikiem branym pod uwagę jest prowizja naszego domu maklerskiego. Prowizja taka wyrażona jest najczęściej dwoma liczbami – pierwsza to procentowy wskaźnik (np 0,35%) określający jaką część kwoty transakcji biuro pobierze jako prowizję, oraz druga (np 3,00 zł) określający minimalną kwotę prowizji dla jednej transakcji.

Kwota minimalna jest ważna przy minimalnych kwotach transakcji np – jeśli kupimy 4 akcje MCI (dla uproszczenia policzymy akcję średnio po 5,00 zł) – zapłacimy za nie 20,00 zł + 3,00 zł prowizji. Ponieważ prowizja liczona jest dwa razy (przy kupnie i sprzedaży) – nawet jeśli sprzedamy akcje po takiej samej cenie, zarobimy 20,00 zł ale z zainwestowanych 26,00 zł. W sumie będziemy więc do tyłu prawie 30%.

Dzieje się tak, ponieważ kwota minimalna prowizji (x2 bo pobierana jest dwa razy) wynosi w tym wypadku 30% (a nie 0,35%). Musimy więc znaleźć złoty środek tj kwotę, dla której (jako pierwszej) prowizja wyniesie dokładnie 0,35% – będzie to minimalna kwota jaką opłaci się (z punktu matematycznego) inwestować na giełdzie.

Kwotę taką wyliczymy właśnie wzorem podanym wcześniej. Sprawdźmy na przykładzie (kwoty podane w dwóch poprzednich akapitach) ile wyniesie minimalna kwota inwestycji przy prowizji 0,35% i minimalnej kwocie prowizji 3,00 zł

Kwota_Minimalna = ((3,00 zł *2) *100)/(0,35*2) = (6*100) / 0,7 = 600/0,7 = ~857,00 zł

Widzimy więc, że w biurze maklerskim który pobiera przedstawione prowizje opłaca się inwestować od kwoty 857,00 zł. Dla kwoty 830,00 zł prowizja 3,00 zł będzie wynosić 0,36% dla kwoty 900,00 zł będzie to już 3,15 zł ale procentowo będzie to już stałe 0,35%.

Oczywiście warto zainwestować nieco więcej lub zmodyfikować nieco wzór zwiększając ostateczną kwotę o dopuszczalny poziom strat. W przypadku 857,00 zł utrata 27,00 zł spowoduje, że transakcja sprzedaży będzie już poniżej tej kwoty i procent prowizji wyniesie nie 0,35% a 0,36% – niewiele, ale wystarczająco do zrozumienia idei.

Widać wyraźnie, że kwota minimalna inwestycji nie zależy ani od głosów ekspertów ani od innych giełdowych guru tylko od prostej matematyki – od oszacowania minimalnej (w odniesieniu procentowym) kwoty prowizji. A to, czy inwestujemy 1000 zł licząc się z zyskami 100-200 zł, czy 10 000 000 zł i oczekujemy zysków rzędu tysięcy złotych – to już inna historia.

Przypisy

[1] – dla mniej doświadczonych – zarabiać na kontraktach terminowych można nie zależnie od kierunku w jakim podążają indeksy. Można zarabiać zarówno jak notowania giełdowe spadają jak i wtedy, kiedy rosną. O tym czy zarobimy czy nie decyduje tylko i wyłącznie to czy trafnie przewidzimy ruchy indeksów. Jeśli natomiast taki sam zysk osiągnie wspomniany pan manager czy pani przedsiębiorca, którzy na giełdzie ulokowali 100 – 150 tyś zł najprawdopodobniej uznają taki dzień za stracony.

[2] – na giełdzie, oprócz wiedzy liczy się (może nawet przede wszystkim) doświadczenie. Oczywiście nie umniejszam wiedzy ekonomicznej osobom o których  tu wspominam, jednak wiele firm tradingowych żyjących z obrotu pieniędzmi na giełdach zatrudnia często ludzi po dowolnych kierunkach studiów (czy nawet tych bez mgr) stawiając na doświadczenie, a nie wiedzę o podstawach gospodarki.

5 Responses to “Ile trzeba mieć, żeby zacząć grać na giełdzie?”

  1. Kinga says:

    Wlasnie czegos takiego szukalam, super!

  2. [...] kupując samodzielnie akcje musielibyśmy wydać przynajmniej 20 tyś złotych (wiąże się to z minimalną kwotą od której warto kupować akcje). Podobnie jak w przypadku akcji wartość udziału w ETFW20L może być powiększana o wypłacane [...]

  3. Finansista says:

    Poruszyłem podobny temat w serwisie ( http://www.sosbiznesowy.pl/artykul-inwestowanie-na-gieldzie-nie-jest-dla-kazdego ), w którym napisałem o minimalnej kwocie rzędu około 10 000 złotych. Poniżej tej kwoty możemy się jedynie uczyć grać na giełdzie.

  4. Szkoła Finansów says:

    @Finansista: napisałem w artykule dokładnie co innego.

    Podawanie kwot typu 10 000 zł – bzdura. Dla jednego 20% roczny zarobek z 10 tys to duzo, dla drugiego to nic nie warte pieniądze – jak można więc subiektywnie dla wszystkich określić jakąś kwotę?

    Matematycznie jest tylko jedna uzasadniona – wszystkie inne to czysty subiektywizm.

  5. Inwestor says:

    chcąc się tylko uczyć (poznawanie zleceń , sytemu warset, harmonogram sesji itd) to wystarczy i 100zł, żeby myśłeć o zarabianiu to kilka tysięcy , a żeby żyć z giełdy to wg mnie od 100tyś w górę

Leave a Reply