|
|
Tradycyjnie – jak co roku – ostatnie sesje na GPW wprowadzają nieco zamieszania. Z jednej strony mamy zazwyczaj bardzo małe obroty (czyli niższą płynność etc), z drugiej – nie zawsze wszystkie transakcje rozliczone w ostatnich sesjach GPW wchodzą do rozliczenia podatku w ramach PIT 2011. Jak to wygląda w tym roku? I tak do podsumowania za 2011 rok wejdą:
Transakcje akcjami dokonane do dnia 27 grudnia (oznacza to, że wszystkie transakcje dokonane 28, 29 i 30 grudnia zostaną wliczone już do PIT za rok 2012), transakcje obligacjami do 28 grudnia, a transakcje kontraktami terminowymi do 30 grudnia 2011 roku.
Zapisy na akcje Giełdy Papierów Wartościowych dla inwestorów indywidualnych potrwają do 27 października. W przeciwieństwie to innych dużych IPO z ostatniego roku (zaczynając od PGE) nie ma aż tak dużej euforii zakupów, nikt nie proponuje kredytów pod zakup akcji.
Co ciekawe nawet banki i biura maklerskie nie prześcigają się z promocjami związanymi z zakupem akcji – jednym z nielicznych banków, które przy okazji debiutu GPW na GPW wprowadził dwie promocje – jest Alior Bank.
Od prawie trzech tygodni na warszawskim parkiecie notowany jest papier o nazwie ETFW20L - czyli nic innego jak papier pierwszego w Polsce funduszu Exchange Traded Fund, którego pełna nazwa brzmi Multi Units Luxembourg Lyxor ETF Wig20.
Fundusz ma z założenia odwzorowywać ruchy indeksu bazowego – czyli indeksu 20 największych polskich spółek – Wig20. W rzeczywistości, mimo że od 3 tygodni kurs ETF jest silnie skorelowany z WIG20 – ETFW20L nie zawiera (i nie musi!) w swoim portfelu spółek z WIG20.
Panuje dość powszechna opinia, że do gry na giełdzie potrzebne są jeśli nie setki to przynajmniej tysiące złotych – najlepiej grube tysiące. Niestety najczęściej piszą tak ludzie którzy albo w ogóle nie grają, a jedynie obserwują i komentują gdzie popadnie (patrz komentarze na PB.pl) lub tacy, którzy już się dorobili (ciężką pracą etc) i dopiero teraz mając już duże pieniądze starają się je pomnożyć za pomocą Giełdy Papierów Wartościowych.
O ile tych pierwszych łatwo rozpoznać (kto grający na kontraktach terminowych zarabia tylko, gdy indeksy rosną, a kiedy spadają krzyczy, że giełda to szulernia? [1]) o tyle druga grupa to często ludzie mający wiedzę o gospodarce i ekonomii znacznie przekraczającą średnią krajową (co o dziwo nie jest trudnym wyczynem) i potrafiący poprawnie przewidzieć i przeanalizować aktualną sytuację na rynku [2].